Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak uczymy się nowych rzeczy bez świadomego wysiłku? Jak nasz mózg „łapie” pewne powiązania i zaczyna reagować na sygnały z otoczenia? Jednym z podstawowych mechanizmów, które odpowiadają za ten proces, jest warunkowanie klasyczne.
Uczenie się to coś więcej niż szkoła
Zapewne większość z nas kojarzy uczenie się ze szkołą – z ostrym zakuwaniem przed klasówkami, pisaniem wypracowań, stresującymi sprawdzianami. Gdy tylko kończymy szkołę, wielu z nas myśli: „uff, nauka za mną!”. Odebranie świadectwa z „paskiem” wydaje się symbolicznym końcem tego etapu. Teraz już tylko dorosłość, praca, może trochę zabawy – ale na pewno nie nauka.
A jednak w psychologii podchodzi się do uczenia zupełnie inaczej.
Uczenie się to ciągły proces, który trwa przez całe życie. Już od najmłodszych lat uczymy się bez przerwy – nie tylko alfabetu czy tabliczki mnożenia. Uczymy się reagować na świat: uśmiechamy się, płaczemy, krzyczymy, grymasimy, wyciągamy rączki do tego, co przyjemne, i cofamy się od tego, co sprawia ból. Świat odpowiada na nasze reakcje – a my z tych odpowiedzi uczymy się jeszcze więcej.
Z każdym doświadczeniem stajesz się trochę inną wersją siebie. Kiedy coś się udaje, uczysz się, że warto było spróbować. Kiedy popełniasz błąd – także się uczysz. Bywa, że decyzje są dobre, innym razem niekoniecznie – ale każda z nich coś w Tobie zmienia. I właśnie ta zmiana jest sednem uczenia się. To proces, w którym przystosowujesz się do życia, rozwijasz, reagujesz coraz sprawniej – i być może korygujesz stare reakcje na lepsze.
W psychologii wyróżniamy dwa podstawowe rodzaje uczenia się, które pojawiają się jeszcze zanim cokolwiek przeczytamy w podręczniku. To:
- Warunkowanie klasyczne, czyli uczenie się przez skojarzenia,
- Warunkowanie instrumentalne, czyli uczenie się przez konsekwencje naszych działań.
Brzmi naukowo? Spokojnie – za chwilę rozłożymy to na czynniki pierwsze.
Co to właściwie znaczy – „warunkowanie klasyczne”?
To naprawdę nic skomplikowanego. Warunkowanie klasyczne to taki sposób uczenia się, w którym nasz mózg zaczyna łączyć ze sobą dwie rzeczy – nawet jeśli wcześniej nie miały ze sobą nic wspólnego. Na przykład: dzwonek i jedzenie.
Zobaczmy to na przykładzie legendarnego eksperymentu Iwana Pawłowa – rosyjskiego fizjologa, który… eksperymentował na psach. Tak, dobrze czytasz. Pawłow zauważył, że psy ślinią się na widok jedzenia. Nic dziwnego, prawda? Ale potem zaczął robić coś ciekawego!
Badania Pawłowa początkowo skupiały się na procesach trawiennych u psów – konkretnie na ilości wydzielanej przez nie śliny w odpowiedzi na podawany pokarm. Jednak po pewnym czasie Pawłow zauważył coś zaskakującego: psy zaczynały się ślinić nie tylko na widok jedzenia, ale już w momencie wejścia do laboratorium, a nawet na sam widok miski.
Z początku zdziwiony tym nietypowym i – wydawałoby się – niezrozumiałym zachowaniem, Pawłow doszedł do wniosku, że psy musiały czegoś się nauczyć. Ich reakcja nie pojawiała się od samego początku eksperymentów – została nabyta w trakcie doświadczeń. Jako dociekliwy naukowiec nie mógł tego zignorować i zaczął systematycznie badać to zjawisko. W ten sposób narodziła się koncepcja, którą dziś nazywamy warunkowaniem klasycznym.
Na czym polega warunkowanie klasyczne
Warunkowanie klasyczne to uczenie się przez skojarzenia – coś, co kiedyś było nam obojętne, zaczyna wywoływać emocje, bo kojarzy się z ważnym doświadczeniem.
To proces, w którym początkowo obojętny bodziec – poprzez wielokrotne łączenie go z bodźcem wywołującym automatyczną (fizjologiczną, wrodzoną) reakcję organizmu – zaczyna samodzielnie wywoływać tę reakcję. Spróbujmy to sobie rozłożyć na czynniki pierwsze:
- Bodziec bezwarunkowy – jedzenie (czyli coś, co naturalnie wywołuje reakcję).
- Reakcja bezwarunkowa – ślinienie się na widok jedzenia.
- Bodziec warunkowy – dźwięk dzwonka (sam w sobie nie powoduje ślinienia się).
- Reakcja warunkowa – ślinienie się na sam dźwięk dzwonka (po tym, jak mózg się „nauczył” skojarzenia).
I voilà – powstał nowy nawyk, nowa reakcja. Bez żadnego „uczenia się z książek”, po prostu przez powtarzanie.
Wróćmy do piesków Pawłowa – w jaki sposób się czegoś nauczyły?
Pokarm był bodźcem bezwarunkowym, który wywoływał u psów wrodzoną reakcję – ślinienie się, czyli tzw. reakcję bezwarunkową. Dźwięk dzwonka, początkowo całkowicie obojętny dla psów, po kilkukrotnym zestawieniu z podawaniem jedzenia, zaczął nabierać znaczenia. Stał się dla psów równie ważny jak sam pokarm.
Dlaczego? Nastąpiło warunkowanie – czyli nauczenie się przez psy, że dźwięk zapowiada jedzenie. Dźwięk został skojarzony z nadchodzącym posiłkiem. Po tym skojarzeniu, sam dźwięk (już jako bodziec warunkowy) zaczął wywoływać ślinienie – teraz jako odruch warunkowy.
Psy nauczyły się łączyć te dwa bodźce ze sobą. Początkowo neutralny dźwięk stał się bodźcem, który wywoływał reakcję warunkową (wyuczoną) – która praktycznie w stu procentach, przypominała reakcję fizjologiczną organizmu – no może tej śliny było ździebko mniej !😉
Dlaczego mówimy o reakcji wyuczonej? Ponieważ żaden z prezentowanych bodźców (a było ich wiele – dźwięk, światło, wstrząs elektryczny) nie wywoływał początkowo żadnej reakcji u psów. Dopiero gdy psy zaczęły kojarzyć te bodźce z czymś istotnym – na przykład z nadchodzącym jedzeniem – bodźce te zyskały znaczenie. Stały się sygnałem, zapowiedzią czegoś ważnego. I właśnie na tym, w największym skrócie, polega warunkowanie klasyczne.
Co ciekawe, praktycznie każda naturalna reakcja organizmu może – po odpowiednim skojarzeniu – stać się reakcją warunkową: bicie serca, skurcze żołądka, mruganie, pocenie się, a nawet gęsia skórka.
Sensoryczne przedwarunkowanie
Czego uczymy się podczas warunkowania klasycznego? Uczymy się związku między bodźcem warunkowym a bodźcem bezwarunkowym oraz związku miedzy bodźcem warunkowym a reakcją warunkową. Wyróżniono dwie koncepcje opisujące owe związki. Są to: sensoryczne przedwarunkowanie oraz warunkowanie wyższego rzędu.
Sensoryczne przedwarunkowanie – jak to działa?
- Etap 1: Kojarzenie dwóch neutralnych bodźców
Przed właściwym warunkowaniem, dwa bodźce – nazwijmy je A i B – są one prezentowane jednocześnie badanej osobie – tak, aby mogła je ze sobą skojarzyć i połączyć w parę (np. dźwięk + światło). Oba są neutralne, nie wywołują żadnej konkretnej reakcji. - Etap 2: Warunkowanie jednego z bodźców
Następnie tylko jeden z tych bodźców (np. B) zostaje powiązany z bodźcem bezwarunkowym (np. jedzenie → ślinienie się). B staje się bodźcem warunkowym. - Etap 3: Testowanie drugiego bodźca (A)
Gdy połączenie to zostanie utrwalone, przeprowadza się próbę z drugim bodźcem – A, który sam nie był nigdy kojarzony z jedzeniem. On również wywołuje taką samą reakcję warunkową, mimo że nigdy wcześniej nie był bezpośrednio łączony z bodźcem bezwarunkowym.
Przykład z naszymi pieskami
- Pies najpierw słyszy dźwięk dzwonka (A) i widzi błysk światła (B) – te bodźce pojawiają się razem, ale nie mają znaczenia.
- Potem błysk światła (B) jest kojarzony z podaniem jedzenia → pies zaczyna się ślinić na sam błysk.
- Gdy później pies usłyszy sam dźwięk dzwonka (A), też się ślini, mimo że dźwięk nie był łączony z jedzeniem. Dlaczego? Bo wcześniej kojarzył go z błyskiem.
Co to pokazuje? Że mózg potrafi tworzyć połączenia między bodźcami zanim pojawi się jakiekolwiek znaczenie czy nagroda. To ważne np. w kontekście uczenia się, nawyków, a nawet rozwoju lęków czy uzależnień.
Przykład z życia codziennego – sensoryczne przedwarunkowanie
🧠Wyobraź sobie, że codziennie, gdy siedzisz w salonie, w tle zawsze gra muzyka z konkretnego radia (bodziec A), a w tym samym czasie ktoś zapala świecę o specyficznym zapachu (bodziec B). Sama muzyka i zapach nie wywołują u Ciebie żadnych emocji. Po jakimś czasie zapach świecy zaczyna się kojarzyć z relaksem i spokojem, bo często wtedy odpoczywasz.
Następnie, nawet jeśli nie zapalisz świecy, ale usłyszysz tę muzykę, możesz poczuć się zrelaksowany, choć muzyka nigdy wcześniej nie była bezpośrednio kojarzona z relaksem. Twój mózg „przedwarunkował” muzykę przez zapach świecy.
🧠Osoba cierpiąca na lęk społeczny ma negatywne doświadczenie (np. ośmieszenie) podczas konkretnej sytuacji – powiedzmy, gdy w tle grała specyficzna melodia lub w pomieszczeniu unosił się zapach perfum. Później sam zapach czy melodia, choć nie były powiązane bezpośrednio z traumatycznym wydarzeniem, zaczęły wywoływać u pacjenta niepokój i lęk.
To właśnie sensoryczne przedwarunkowanie: bodźce neutralne (zapach, muzyka) zostały wcześniej skojarzone ze sobą, a następnie jeden z nich został połączony z reakcją lękową.
Jak to działa warunkowanie wyższego rzędu?
Przy warunkowaniu wyższego rzędu „warunkujemy na bazie tego, co już było uwarunkowane”. Na początku wygląda to jak klasyczne warunkowanie – prezentujemy bodziec obojętny (np. dźwięk) tuż przed bodźcem bezwarunkowym (np. pokarmem), co po kilku powtórzeniach prowadzi do wystąpienia reakcji warunkowej (np. ślinienia). Dźwięk staje się więc bodźcem warunkowym.
- Etap 1: Klasyczne warunkowanie
Bodziec neutralny (np. dźwięk dzwonka) zostaje skojarzony z bodźcem bezwarunkowym (np. jedzeniem), co wywołuje reakcję warunkową (np. ślinienie się).
Dzwonek (CS1) → jedzenie (Bodziec bezwarunkowy) → ślinienie się (Reakcja warunkowa)
Po kilku powtórzeniach:
Dzwonek (CS1) → ślinienie się (Reakcja warunkowa) - Etap 2: Warunkowanie wyższego rzędu
Do dźwięku dzwonka (CS1) dodajemy nowy bodziec neutralny – np. światło (CS2).
Prezentujemy: światło (CS2) → dzwonek (CS1), bez jedzenia.
Po czasie: samo światło (CS2) wywołuje ślinienie się, mimo że nigdy nie było kojarzone z jedzeniem.
Następnie ten już uwarunkowany dźwięk zestawiamy z nowym, obojętnym bodźcem – na przykład ze światłem. Po pewnym czasie, dzięki temu połączeniu, światło samo zaczyna wywoływać reakcję warunkową, mimo że nigdy nie było łączone z pokarmem. W efekcie oba bodźce – dźwięk i światło – wywołują taką samą reakcję warunkową, choć tylko jeden z nich był pierwotnie kojarzony z bodźcem bezwarunkowym.
Przykład z życia codziennego – warunkowanie wyższego rzędu
🧠Przykład: Lęk przed psem
Dziecko słyszy szczekanie psa (CS1) i zostaje przestraszone przez nagły hałas (bodziec bezwarunkowy) → zaczyna się bać szczekania (reakcja warunkowa). Potem widzi psa (CS2) zanim jeszcze usłyszy szczekanie. Po czasie samo widok psa (CS2) wywołuje lęk – mimo że nie był bezpośrednio związany z hałasem.
🧠Przykład: Lęk przed szefem → Lęk przed budynkiem
Etap 1 – klasyczne warunkowanie
- Nowa praca, szef jest bardzo surowy i często krzyczy.
- Spotkania z nim (CS1) wywołują stres, napięcie, lęk → bo są skojarzone z oceną i zagrożeniem (bodziec bezwarunkowy).
- Po czasie: sama obecność szefa w budynku = lęk (reakcja warunkowa)
Etap 2 – warunkowanie wyższego rzędu
- Codziennie mijasz ten sam budynek biura (CS2), wchodząc do pracy, zanim jeszcze spotkasz szefa.
- Po kilku tygodniach zaczynasz odczuwać napięcie już na widok budynku, mimo że sam budynek nigdy nie zrobił ci nic złego.
- Dlaczego? Bo budynek (CS2) został skojarzony z szefem (CS1), a ten z lękiem → więc budynek też zaczyna wywoływać niepokój
Co tu zaszło?
CS1 = szef → lęk (reakcja warunkowa) CS2 = budynek → CS1 → lęk (reakcja warunkowa)
Lęk „przeskoczył” na coś nowego – budynek – poprzez warunkowanie wyższego rzędu, mimo że budynek nie był źródłem problemu.
To tłumaczy, dlaczego zaczynamy unikać miejsc, osób lub sytuacji, które tylko przypominają nam coś trudnego – nawet jeśli nie były bezpośrednio związane z problemem.
To też podstawowy mechanizm np. w reklamie, fobiach, relacjach czy nawet motywacji. Mózg „skraca drogę” i kojarzy emocje z kolejnymi bodźcami, budując sieć skojarzeń.
| Cecha | Sensoryczne przedwarunkowanie | Warunkowanie wyższego rzędu |
|---|---|---|
| Kolejność skojarzeń | Najpierw dwa neutralne bodźce, potem jeden z nich jest bodziec bezwarunkowym | Najpierw klasyczne warunkowanie, potem dodanie nowego bodźca |
| Co jest warunkowane najpierw | Dwa neutralne bodźce | Jeden bodziec → warunkowanie |
| Zastosowanie w psychoterapii | Analiza wczesnych skojarzeń | Tworzenie złożonych reakcji (np. fobie) |
Warunkowanie klasyczne a życie codzienne
Zdarzyło Ci się kiedyś, że sam zapach konkretnego dania przypomniał Ci wakacje u babci? Albo że zadrżałeś na dźwięk dzwonka szkolnego – mimo że szkołę skończyłeś dawno temu? Jeśli tak, to poznałeś siłę warunkowania klasycznego – i chociaż nie ślinimy się na dźwięk dzwonka (no, może niektórzy…), to codziennie reagujemy na różne bodźce właśnie w ten sposób.
- Słyszysz ulubioną piosenkę z pierwszej randki – i czujesz motyle w brzuchu.
- Widok lekarza w białym fartuchu przyprawia Cię o stres – bo kiedyś bolało.
- Reklama z radosną muzyką i uśmiechniętymi ludźmi sprawia, że masz ochotę kupić jogurt, mimo że nawet go nie lubisz.
To właśnie siła skojarzeń. Twój mózg łączy emocje z bodźcami – obrazami, dźwiękami, zapachami – i tworzy na tej podstawie reakcje. Czasem pozytywne, czasem niekoniecznie.
Na przykład: jeśli kiedyś po zjedzeniu konkretnego dania (np. sushi) poczułeś się źle – choćby przez przypadek – możesz zacząć unikać tego smaku lub nawet samego zapachu. Mimo że minęło dużo czasu i realna przyczyna złego samopoczucia dawno zniknęła, organizm „nauczył się”, że ten smak to coś nieprzyjemnego.
Dziecko może zacząć bać się dźwięku odkurzacza, jeśli wcześniej ten hałas pojawiał się zawsze, gdy było zostawiane samo w pokoju. Albo przedszkolak może nie lubić konkretnego miejsca, bo kiedyś właśnie tam się przewrócił i mocno przestraszył. Umysł bardzo szybko łączy bodźce – dźwięki, obrazy, zapachy – z emocjami, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi.
Podobnie działa to w drugą stronę: na widok filiżanki możemy nagle zapragnąć kawy, choć chwilę wcześniej wcale o niej nie myśleliśmy. Bo mózg kojarzy ten obraz z przyjemnością, zapachem, może chwilą relaksu czy porannym rytuałem.
Reklamy doskonale to wykorzystują. Pokazują uśmiechniętych ludzi, przyjemną muzykę, słońce, relacje – i w tym wszystkim pojawia się dany produkt. Nie uczymy się wtedy, że produkt działa – uczymy się, że produkt „dobrze się kojarzy”. I to wystarczy, by sięgnąć po niego następnym razem na sklepowej półce.
Warunkowanie klasyczne a emocje
Jak już zdążyłeś zauważyć – warunkowanie klasyczne działa głównie na poziomie emocji. Możesz odczuwać niepokój, lęk albo euforię w konkretnych sytuacjach – i zupełnie nie wiedzieć, skąd to się bierze. A to może być „program”, który zapisał się w Tobie na podstawie wcześniejszych doświadczeń.
Jeśli w dzieciństwie ktoś Cię wyśmiewał, gdy zabierałeś głos – dziś możesz odczuwać lęk przed wystąpieniami publicznymi, mimo że nikt już Cię nie ocenia. Może kiedyś po dużym wysiłku dostałeś nagrodę, pochwałę albo coś, co sprawiło Ci radość – Twój mózg mógł skojarzyć pracę z przyjemnością i satysfakcją. Jeśli jakieś miejsce, zapach czy melodia towarzyszyły trudnym chwilom – mogą one dziś automatycznie wywoływać napięcie lub smutek.
Dobra wiadomość? Ten proces można odwrócić. Skoro możliwe jest nauczenie psa ślinienia się na dźwięk dzwonka, to równie dobrze możemy nauczyć siebie nowych, zdrowszych reakcji, emocji i przekonań. Mózg to nie beton – to plastyczny, uczący się organ.
Możesz tworzyć nowe skojarzenia. Możesz odzyskiwać kontrolę nad tym, co Ci służy, a co nie. Bo uczenie się – to proces, który trwa przez całe życie. A skoro się nauczyłeś, to możesz się też „oduczyć” – i stworzyć coś nowego. Dla siebie.


